„Od dziś nie będę już płacił za twoje czesne” – powiedziałem.
Moi rodzice byli bez słowa.
Moja mama położyła rękę na piersi.
—Nie mówisz poważnie.
—Bardzo poważnie.
„Za sukienkę” – mruknął mój tata.
—Nie. Z powodu braku szacunku. Z powodu okrucieństwa. Z powodu sposobu, w jaki uczysz ją, żeby nie brała odpowiedzialności za nic.
Moja mama patrzyła na mnie jak na kogoś obcego.
—Wybierzesz ją zamiast swojej rodziny.
—Ona jest także moją rodziną.
Nikt nic nie powiedział.
A gdy już miałem opuścić studio, mój tata wypowiedział zdanie, które ostatecznie przekreśliło wszystko:
—Jeśli uparcie będziecie nas tak upokarzać, nie liczcie na nas, jeśli chodzi o ślub.
Zatrzymałem się przy drzwiach.
Nie odwróciłem się.
—To nie idź.
I po raz pierwszy w życiu poczułam, że zamierzam wziąć ślub bez rodziców. Nie dlatego, że nie mogli przyjść, ale dlatego, że postanowili bronić osoby, która wyrządziła mi krzywdę.
CZĘŚĆ 3
