Suknia ślubna, którą moja narzeczona kupiła z matką przed śmiercią, została znaleziona dryfująca w basenie. „Skoro jej tak zależy, to powinna ją wziąć” – zadrwiła moja młodsza siostra. To, co zrobiłam później, zniszczyło moją rodzinę na zawsze.

—Kochanie, oddamy to do pralni chemicznej. Na pewno da się to naprawić.

Natalia pokręciła głową.

—Mój ślub jest za pięć dni.

Mój tata, chcąc zabrzmieć praktycznie, powiedział:

—Możesz wypożyczyć inną sukienkę.

Natalia zamknęła oczy.

Poczułem, jak wściekłość narasta mi w piersi aż do gardła.

—To nie jest kostium, tato.

Camila prychnęła.

—Och, co za dramat.

Potem Natalia podniosła torbę z ziemi i poszła w stronę domu, nie mówiąc ani słowa. Poszłam za nią, ale zanim weszłyśmy do środka, usłyszałam, jak Camila mówi cicho, ale wystarczająco głośno, żeby wszyscy usłyszeli:

—Jakbym był członkiem rodziny królewskiej.

Natalia zamarła.

Nie odwrócił się.

Przycisnął torbę do piersi i szedł dalej.

I wtedy zrozumiałem coś, czego wstydziłem się przyznać: zabrałem miłość mojego życia do domu, w którym obiecałem ją chronić, a pierwszą ranę zadałem własną krwią.

Ale najgorsze miało dopiero nadejść.

Ponieważ tamtej nocy, gdy zażądałem od Camili przeprosin, ona nie tylko odmówiła.

Powiedział też coś, co całkowicie zniszczyło moją resztkę cierpliwości.

—Jeśli odwoła ślub z powodu sukni, lepiej, żebyś w porę dowiedział się, jaką kobietę zamierzasz poślubić.

CZĘŚĆ 2